Nie umiesz w kłótnie ani w krzyki, ale doprowadzona/doprowadzony do ostateczności podnosisz głos, czasem nawet bardzo. Jak się ludzie „spierają”, to masz ochotę uciec. Złość wylewającą się w ich słowach i gestach odczuwasz jakby była kierowana do Ciebie. Jak się sama/sam złościsz (wściekasz, gniewasz), dusisz to w sobie, bo przecież panowanie nad emocjami i kultura osobista są ważniejsze niż Ty. Nie ranisz innych. A siebie❓
Potyczki słowne na wysokim C to Twój świat. Nie dajesz sobie w kaszę dmuchać ani zagonić do koziego rogu. Jak się tak dobrze wykrzyczysz (a czasem czymś rzucisz), od razu samopoczucie Ci się poprawia. Nie ma znaczenia, czy to skutek cudzej zaczepki czy Twojej zrealizowanej potrzeby nakręcenia awantury. Walisz na oślep, byleby było na Twoim. Ranisz innych. A siebie❓
Marzy Ci się, żeby połączyć te dwa światy. Reagować adekwatnie do sytuacji. Nie uchodzić za nieokiełznanego choleryka ani za oazę spokoju otoczoną fosą. Panować na wybuchami złości albo dawać im ujście. Bez szkody dla siebie i innych. W pracy i w domu. Myślisz, że to niemożliwe❓Albo że poza Twoim zasięgiem❓
Jak nie spróbujesz, to złości pozostawisz władzę. To Twoja złość i Ty nią możesz rządzić z pożytkiem dla siebie i innych. Ba! Zyskasz umiejętność skutecznej komunikacji, zachowując zgodność ze sobą. Jestem coachem kompetencji przywódczych i chętnie Ci w tej drodze potowarzyszę. Pracuję z menedżerami początkującymi i średniego szczebla w firmach liczących od 5 pracowników.
Masz jakieś własne sposoby na złość ❓
Zdjęcie: klamek97, pixabay. Co ma sowa do złości ❓Według mnie dużo 😘
